Arakin.jogger.pl

Sitodruk - dramat w 3 aktach

Dodano: 20 marca 2008 o 17:46

Przedstawiam Państwu dramat w trzech aktach pod tytułem:

Sitodruk

Akt I - nadmiar emulsji

To mój pierwszy sitodruk w życiu. O ile pierwszą stronę pokryłem cudnie i właściwą ilością emulsji światłoczułej, tak po drugiej stronie zahaczyłem korytkiem o ramę sita i w piękny sposób zalało mi całe sito grubą warstwą mazi... Szkoda, że zobaczyłem to dopiero dzisiaj. Po pokryciu sita zostawiłem je w ciemni do wyschnięcia, a na drzwiach zostawiłem karteczkę z napisem "W ciemni schnie sito, prosimy o nie wchodzenie." Wydaje się, że nikt nie wszedł... ;)

Akt II - niedoświetlone sito

Wbrew temu co mówiono sito naświetlaliśmy w sposób prawie* właściwy. Mimo to sugerując się tą opinią skróciliśmy czas naświetlania, co zaskutkowało niedoświetleniem sita - zwłaszcza z drugiej strony, gdzie znajdował się nadmiar emulsji... :P W ten sposób podczas płukania wodą większość emulsji zeszła...

Prawie* - Czyli nie docisnęliśmy odpowiednio mocno projektu do szyby, co spowodowało utworzenie pęcherzyków powietrza między tłustą kartką papieru z projektem a powierzchnią szyby. Następnym razem trzeba użyć wałka ;)

Akt III - a jednak chwyciło

Mimo tego, że większość emulsji spłukała się z wodą (a miały tylko niedoświetlone miejsca...) część chwyciła mocno... Trzeba było użyć niesamowicie śmierdzącego płynu do pozbycia się tego, a pod jego wpływem cały projekt poszedł do zlewu. Trudno, po Świętach poprawię :D


3 komentarze
Kategorie: Grafika, Plastyczne

TTAS 2008

Dodano: 25 lutego 2008 o 13:24

Tydzień Twórczości Artystycznej Smoleniaków 2008

Ahh, nareszcie. To pieroństwo zajęło mi to ponad 3 dni... ^^ Mój komputer rzęził i ledwo dał sobie radę z tak dużym plikiem (plik źródłowy ma rozmiar 70x50cm i rozdzielczość 350dpi). Muszę przyznać, że póki co była to najbardziej wymagająca rzecz jaką udało mi się z niego (z wielkim trudem) wydusić... Wybitnie przydałby się nowy -.-

Mimo, iż nie mam już zamiaru wystawiać swoich prac, to stworzenie tego plakatu dało mi mnóstwo radochy. Ale podczas tworzenia przyedł mi na myśl piekielny pomysł: a może by tak comic sans ms? :E

Teraz pozostaje to wydrukować :)


2 komentarze
Kategorie: Grafika, Plastyczne, Szkoła

Wyklejanki :D

Dodano: 21 lutego 2008 o 17:59

Wyklejanki

Ambitnie spędzony czas w szkole... :E


1 komentarz
Kategorie: Ogólne, Plastyczne, Szkoła

Warsztaty w Łucznicy

Dodano: 15 grudnia 2007 o 22:47

O jak żal było wracać. O wyjeździe dowiedziałem się na 3 dni przed i na szczęście od razu się zdecydowałem :) Już podczas podróży ekipa zaczęła się integrować. Ania częstowała swoimi wypiekami, a dziewczyny nie mogły powstrzymać się od śpiewania. Krajobraz za Częstochową zaczął się robić monotonny - dookoła tylko jabłonki. Już wiemy skąd się bierze owoce do jaboli ;)

Po pozytywnym wrażeniu jakie wywarł na nas dworek, w którym zjedliśmy obiad przyszło niewielkie rozczarowanie pokojami. W naszym było zimniej niż na zewnątrz. Miały nieco tandetne dekoracje i trafiłem na zepsuty materac. Niby spontaniczne zdjęcie ;) Ale jak się okazało nie dane było mi spędzić w nich zbyt wiele czasu. Zaraz po rozpakowaniu poszliśmy do pracowni ceramicznej, gdzie stwierdziłem, że raczej ceramika nie jest mi zbyt bliska ;) Mój "dzwonek" prezentował całkiem okazałe dziury, a całość nieco odstawała od symetrii :) Wieczorem po kolacji obejrzeliśmy kilka filmów amatorskich, żeby wkręcić nas w klimat warsztatów filmowych oraz jeden nagradzany film (nie pomnę tytułu), który opowiadał o historii rosyjskiej dziewczynki, która chciała się dostać do szkoły baletowej. Film niekoniecznie był zły, ale też nic specjalnego. Tej nocy wszyscy grzecznie poszli przed 23 spać, pewnie wymrożeni i zmęczenie projekcją.

We wtorek wręcz nie można było wyjść z łóżka, bo niezgodnie z obietnicą w naszym pokoju nadal cholernie piździało. Na szczęście chociaż woda była ciepła. Muszę powiedzieć, że jedzenie było bardzo dobre i na śniadaniu był dość szeroki wybór, od płatków przez dżemy do wędliny. Po posiłku poszedłem razem z Sarą i Sebastianem na zajęcia filmowe. Zapoznaliśmy się ze sprzętem i skupiliśmy się na operowaniu kamerą. Z Agatą na tle pałacu w Wilanowie ;) Później z Sarą wzięliśmy handycama i pytaliśmy ludzi czym dla nich jest szczęście. Wszyscy udzielali bardzo spontanicznych odpowiedzi, niektórzy bardzo sympatycznie ;) Później jednak ruda paskuda się rozmyśliła i wzięła za robienie witrażyków i zdjęć, a my z Sebastianem lataliśmy po całym ośrodku z kamerami i lampami. Po paru minutach ludzie przyzwyczaili się do nas i wyszło kilka naprawdę pociesznych ujęć :) Tego dnia cały czas jeszcze chodziła dość irytująca pani z radia, która zadawała śmieszne pytania :P Po kolacji większość z nas zebrała się przy kominku, gdzie wytrwali siedzieli prawie pół nocy, a najwytrwalsi (eee... ja i Agata :D) do białego rana. W środku nocy całą ekipą wkradliśmy się do kuchni, gdzie zrobiliśmy sobie przeterminowany barszcz znaleziony w szafce. Potem z dziewczynami chodziliśmy po pokojach, a Kaczka budziła ludzi pytając "gdzie są kluczyki od czołgu?!". Nie wierzyłem, że ludzie mogą tak pociesznie reagować o 3 w nocy :E Rano zaczął nas skręcać głód i niezmiernie się ucieszyliśmy się, gdy przed drzwiami znaleźliśmy wielki kosz z drożdżówkami :D Razem z Agatą wzięliśmy sobie po jednej i uciekliśmy do hotelowca. Zdążyłem tylko wziąć prysznic, a następnie zabrałem książkę i wróciłem do pokoju z kominkiem ją czytać. Jak zacząłem się śmiać, gdy do pomieszczenia weszły dwie kucharki wydzierające się na dozorce, że "ktoś" ukradł drożdżówki :D

Na drugi dzień po śniadaniu okazało się, że jedziemy do Wilanowa ;) Żałuję trochę, że nie zdecydowałem się na "indywidualne" zwiedzanie Warszawy z dziewczynami, bo wystawa była średnia. A może nie tyle wystawa, co przewodniczka - nienawidzę przewodników :| Porobiłem chyba kilka ciekawych fotek, ale głównie podczas wyjazdu skupiłem się na portretach. Cykam fotki :) Mogliśmy jeszcze chociaż trochę poszwędać się po centrum, bez bicia się przyznam, że nigdy nie byłem. Pod wieczór Sebastian zorganizował "dyskotekę", ale strona muzyczna zachęciła nas do obejrzenia filmu z cyklu "Kocham kino" :P Tej nocy jednak poszliśmy spać stosunkowo wcześnie. Wczesnym rankiem konkretnie, jakoś po 4:30 :D

Czwartek spędziłem w całości na filmowaniu, do południa scen do reportażu, a popołudniu etiud teatralnych sekcji aktorskiej. Do tego jeszcze w którymś momencie doszły improwizacja, całkiem śmieszne swoją drogą ("jak to się lizaliśmy?", "nieważne", "co u rodziny?"), ale już nie pamiętam w który to dzień było. Gdy się praktycznie nie zasypia, to granice między nimi się zacierają :P Tej nocy przy montażu siedzieliśmy do 2 w nocy, a później zeszliśmy na dół tradycyjnie już zasiąść przy kominku. Im dłużej siedzieliśmy tym mniej chciało się spać, dopiero o 7 rano, gdy poszliśmy do pokoju dziewczyn zasnąłem na parę minut.Nauka robienia zdjęć :) Koleżanki próbowały mnie dobudzić kawą, niczym w reklamie, ale jednak na mnie to nie działa... :P

W piątek rano wybrałem się w końcu z aparatem w teren, ale od kamery się nie uwolniłem. Piątek już był lajtowy, raczej montaż i pakowanie się, zbieranie numerów telefonów od ludzi itp. Podróż z powrotem była dość kreatywna, tworzyliśmy oryginalne ozdoby papierowe ;)

Dzisiaj na foto wywoływałem obie klisze, z tego co widziałem to coś wyszło, kilka zdjęć jest całkiem fajnych. W piątek zrobię odbitki, ciekawe jak na papierze to powychodzi ;)


10 komentarzy
Kategorie: Film, Fotografia, Ogólne, Plastyczne

Wyjazd do Łucznicy

Dodano: 08 grudnia 2007 o 17:08

Aaaa! Nareszcie się gdzieś wyrwę z tego miasta. Na 5-dniowe warsztaty fotograficzno-plastyczne pod Warszawę. W końcu odetchnę innym powietrzem, znajdę się wśród innych ludzi i może coś stworzę.


5 komentarzy
Kategorie: Fotografia, Ogólne, Plastyczne